♥ Nasze Portale Społecznościowe ♥

czwartek, 25 lutego 2016

Historia z życia wzięta

Hej tu Weronika. Pomimo ta historia wydarzyła się bardzo dawno temu, kiedy mieszkałam jeszcze w bloku (nie pamiętam czy wspominałam w poprzednich postach o tym. Ta historia zdarzyła się kiedy miałam 4 – 5 lat. ) Przyjechała do mnie pewna Patrycja z bratem. Ich tata kładł płytki na balkonie w sąsiedniej klatce, więc Patrycja i Paweł [tak miał na imię brat Patrycji (dla tych mniej spostrzegawczych xD)] i ja mieliśmy pójść do sklepu, nie pamiętam już dokładnie po co no ale załóżmy że to były ciastka i paluszki. Za pierwszym razem gdy zeszliśmy da dół i mieliśmy wchodzić do sklepu to zapomnieliśmy co mieliśmy kupić. Wracamy na górę i pytamy się co mieliśmy kupić po raz drugi schodzimy i idziemy d sklepu. Ktoś się zapytał czy ktoś ma pieniądze, oczywiście, jak to my zapomnieliśmy o nich i po raz trzeci znowu schodzimy na dół, i tak kilka razy jeszcze wchodziliśmy i schodziliśmy.


A zapomniałam o jednej ważnej rzeczy! Mieszkałam wtedy na czwartym piętrze.

Ja Kaja pisała o Pani która nas uczyła informatyki to ja napiszę jeszcze jedną taką historię. Pewnego razu gdy Pani coś pisała nam na tablicy... Żaden żaden marker nie chciał pisać więc wzięła jedyny jaki pisał, ale on był wodoodporny. Później próbowała to zetrzeć ale jaj to się nie udawało więc wzięła chyba Julkę by to ztarła i ona mówi Pani że tego się nie da zetrzeć (czy coś w tym stylu) końcu ktoś poszedł po Panią woźną, Jakoś się to udało zetrzeć. Najlepsze było to że później miałyśmy zajęcia taneczne i ta bani przyszła na nie! Nie pamiętam niestety co wydarzyło się na nich, w końcu to było w czwartej klasie.

2 komentarze:

  1. Nikeł, woźne powiedziały, że nic na to nie poradzą, a pani Ania poszła do sklepu i kupiła ocet, którym to starła :)

    OdpowiedzUsuń