Dzisiaj mimo bardzo, ale to naprawdę bardzo złego samopoczucia poszłam do szkoły. Na szczęście jakoś przeżyłam w kręgu nielicznych osób, z mojej klasy, którzy zechcieli zaszczycić swoją obecnością nauczycieli i nie rozchorowali się tak, jak osiem osób! Do szkoły przyszło połowa klasy, czyli znowu ósemeczka - uważam jednak, że niesprawiedliwym było zrobienie dla nas lekcji. Jednakże mogło być naprawdę dużo gorzej, a ja mogłam tego nie wytrzymać psychicznie! A teraz nie uwierzycie, ale podczas Religii z kochaną panią Ewelinką, która mimo tego, że czasami jest (brzydko mówiąc) nierozgarnięta, jest wspaniałą nauczycielką, którą szczerze lubię z całego serca!
No, ale nie zmierzałam do tego, a mianowicie do tego, że podczas Religii przyszła do nas pani Dyrektor i oznajmiła mi, że nie mam z żadnego przedmiotu żadnej, żadnej, ani jednej 4, a moja średnia wynosi. Uwaga! Uwaga! 5.27!!! Jestem wielce zszokowana, po prostu nie wierzę, ponieważ sądziłam, że moja średnia najwyżej wynosić będzie 5,09 - a tutaj nagle, Karolina najlepsza w szkole, najlepsza w klasie, gratulacje etc.!

Na ostatniej lekcji, którą było wychowanie fizyczne, druga wspaniała nauczycielka, pani Asia pozwoliła zwolnić mi się i wyjść wcześniej, ponieważ i tak nie mieliśmy w-f z powodu zbyt małej ilości uczniów. Gdy w końcu pani zgodziła się na zwolnienie, a zrobiła to, już za pierwszym razem, uzmysłowiłam sobie, że przede mną długa droga na pieszo! No dobra może 400 metrów, ale zawsze kawałek do przejścia, nieprawdaż? Na szczęście przeżyłam również powrót.. Mimo tego, że na dworze było dość ciepło, jak na zimę, ponieważ było około 5 stopni Celsjusza to w chwili, kiedy po zjedzeniu obiadu znalazłam się w swoim pokoju, skryłam się pod najgrubszym kocem jaki miałam w domu. Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że czuję się, już w miarę dobrze odetchnęłam z ulgą, ale nadal boję się, że na sobotę, w którą jadę na Chrzest Święty przeziębię się, a to było by najgorszą rzeczą, jaka teraz mogłaby mi się przytrafić. Dlaczego? Dlatego, że jest to, Chrzest dzieci mojego chrzestnego, a chrzestną tychże dzieci będzie moja siostra. Tzn. nie dwójki, ale tylko najwspanialszej dziewczynki ever - Antoninki! <3

Ogólnie cały mój dzień był bardzo leniwy, wiem, że przede mną jeszcze kilka godzin i mecz, który muszę obejrzeć, ale sądzę, że nie przydarzy się nic ciekawego. Na tyle interesującego, żebym żałowała, że piszę ten post teraz, a nie o godzinie 22. Jednak jeśli będzie Wam mało to nie zapomnijcie zaglądać na:
- ask.fm/karooo2563
- https://www.facebook.com/Aakru-959360364144355/
- instagram.com/aakru_aakru
- twiter.com/aakru_aakru
Tam ↑ na pewno każdy znajdzie coś dla siebie - jeden zdjęcia, drugi odpowiedzi na pytania, trzeci najnowsze wiadomości, a czwarty każdą rzecz jaka się przydarzyła i o której warto wspomnieć.
A teraz pora, już kończyć, ponieważ nie umiem nic na przyrodę, a moja praca domowa czeka na odrobienie. A czasu mam niewiele, ponieważ nie mogę, a raczej nie chcę przegapić meczu z Chorwacją!
Do zobaczenia i miłego dnia! <3
a kiedy jeszcze dłżusze posty ? 1000 słow to przesada, ale chociaż 800 ;D
OdpowiedzUsuńCzyli aż(!) 500 nie wystarcza! Ojoj, chyba Was zbyt mocno rozpieściłam, ale dobrze - postaram się i niedługo może jakiś tysiąc-słowny post się pojawi. C:
UsuńTo jest dłuższy post?! Smutna jestem, bo byłam przygotowany na arcydługią notkę . ;c Czuję się zasmucona :<
OdpowiedzUsuńUwaga, uwaga! Dzisiaj (może) zrobię arcydługą notkę! :*
Usuń