W tym... w zeszłym roku Sylwestra spędziłam razem z Weroniką, która do mnie przyjechała, muszę przyznać, że to był genialny pomysł! Niestety Kaja nie mogła do nas dołączyć z powodu grypy żołądkowej, ponieważ nie chciała nas zarazić, ale i tak szkoda, że jej z nami nie było. Nika przyjechała do mnie około 18, więc wyrobiłam się ze wszystkimi przygotowaniami mimo tego, że
rę się, nie uczeszę jakoś inaczej, na szczęście zdążyłam co było dla mnie niemałym szokiem. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale przez pewien okres czasu robiłyśmy karty z matematyki! W Sylwestra!! Niestety było ich tak dużo, że zdecydowałyśmy się je robić, jednak jeszcze dziwniejsze jest to, że robienie matematyki razem było nawet zabawne. O 00:00 zgodnie z tradycją poszłyśmy na dwór popatrzeć na fajerwerki, ale było tak lodowato, że szybko uciekłyśmy do domu i wraz z kieliszkami szampana poszłyśmy na balkon, gdzie o dziwo, było dużo cieplej, a przecież to też jest dwór. Kiedy wróciłyśmy do mojego pokoju od razu nagrałam życzenia dla Kaioka, ale nie wiem czy ich odsłuchała, oraz zadzwoniłyśmy do Klaudii i Joli, złożyłyśmy im życzenia, pogadałyśmy, pośmiałyśmy się. Oglądałyśmy trochę Sylwestra z Polsatem, później słuchałyśmy muzyki z telefonu, bo zbyt ciężko było wstać do komputera. Siedziałyśmy do około godziny 3:20, ale pościeliłyśmy łóżko i gadałyśmy jeszcze około 30/40 minut, zasnęłyśmy więc trochę po czwartej rano.
No to teraz przejdę do czegoś innego. Kiedyś byłam sobie na chacie i razem z Niką i Kają pisałyśmy z Sethem, a on wkręcił mnie w vocaloidy czyli syntezatory ludzkiego śpiewu. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, a Seth Goolway z dnia na dzień pokazywał mi więcej tych "piosenek".
Muszę przyznać, że we trójkę słuchałyśmy ich wtedy dość długo, ale najbardziej zapamiętałyśmy jedną, a mianowicie "Ah, it's wonderful cat life"
Później Seth pokazał mi troszkę smutniejszą piosenkę w dwóch wersjach - polskiej. "Servant of evil"
oraz oryginalnej wersji:
Na dzisiaj tylko te trzy, które lubię najbardziej. <33 Ale możecie się, że post, który utworzę z pomocą słynnego Setha, będzie zawierał ich dużo więcej. W końcu vocaloidy są genialne!
Nigdy wcześniej nie miałam z nimi styczności, ale naprawdę są warte polecenia A Servant of Evil w polskiej wersji.. zawsze przy tym łzy cisną mi się do oczu. Naprawdę mega wzruszające, najbardziej końcówka. Nie będę wam, już więcej zdradzała, musicie zobaczyć sami!
Popłakałam się, jak słuchałam po polsku Servant of Evil :'(((
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać postu o vocaloidach, ponieważ słucham ich od długiego czasu.
Idę zaszyć się w kącie i popłakać jeszcze :(
Płaczmy razem <3
UsuńOpłakujmy ich wszystkich... :(